Bitwa o czynszówki. 27.06. 2008 r.

DOMINIKA OLSZEWSKA

Zabrakło jednego głosu do podwyżki czynszów 400 tys. warszawiaków.

Wczoraj upadł sztandarowy projekt reformy domów komunalnych, który ratusz szykował od półtora roku, ale wygląda na to, że radni PO jeszcze do niego wrócą.

Miasto przekonuje, że podwyżka jest konieczna, bo ceny nie zmieniały się od dziewięciu lat. Dzisiejsza stawka (średnio 2 zł za m kw.) należy do najniższych w kraju. Dlatego miasto musi dopłacać z kieszeni podatników dziesiątki milionów złotych do utrzymania i remontów domów komunalnych zamieszkanych przez ok. 400 tys. osób.

ściągali z domu i lotniska

Według przygotowanego przez ratusz projektu czynsze w domach komunalnych miały wzrosnąć do 6 zł za m kw. - Mamy złe taryfy. Warszawa to jedyne miasto na świecie, gdzie płaci się mniej w śródmieściu niż na peryferiach. Tak dłużej być nie może - mówił wczoraj do radnych wiceprezydent Andrzej Jakubiak. Nie przekonał jednak nawet koalicyjnego SLD. - Nie zgadzamy się na ciągłe sięganie do kieszeni warszawiaków. Bardziej niż o majątek miasta chcemy dbać o interes mieszkańców, szczególnie tych najbiedniejszych - upierał się radny tej partii Andrzej Golimont. - Podwyżki będą godziły w biednych. A PiS nie pozwoli na ich krzywdzenie - dorzucił Edmund świderski. Nie zauważył, że projekt ratusza wprowadzał p o raz pierwszy ulgi dla niezamożnych (do 60 proc). A pieniądze z podwyżki miały umożliwić budowę nowych mieszkań komunalnych, które mogłyby zasiedlić rodziny w trudnej sytuacji materialnej.
Klub PO nie ma większości w Radzie Warszawy, ale w jego szeregach pojawiła się nadziej a: z powodu wakacji szkolnych wielu radnych SLD i PiS nie przyszło na wczorajszą sesję. Platforma namówiła do poparcia projektu niezależną radną Agnieszkę Kuncewicz i ściągnęła ją na głosowanie.
Jednak klub SLD, widząc, co się dzieje, również zwarł szeregi. Polecił swojemu radnemu Markowi Rojszykowi, by natychmiast stawił się na sesji, gdy ten akurat odwoził syna na lotnisko. Radnych lewicy próbował jeszcze przekonywać wiceprezydent Jakubiak. Ze spotkania wrócił jednak niezadowolony.

Łzy dyrektorki, radość PiS

Gdy zaczęło się głosowanie, napięcie sięgało zenitu. Ostatecznie "za" było 26 radnych i tyle samo "przeciw". Platformie zabrakło więc jednego głosu i projekt upadł. Podany na tablicy wynik radni PiS i Lewicy przywitali brawami. - Walczyliśmy jak lwy o najbiedniejszych. To nasz sukces - cieszył się Tomasz Sybilski, lider klubu Lewicy. W PO i wśród urzędników zapanowała cisza. Szefowa miejskiego biura polityki lokalowej Beata Wrońska-Freudenheim, która nadzorowała pracę nad projektem, rozpłakała się. Andrzej Jakubiak wolnym krokiem wstał i podszedł do mównicy: - Jest mi przykro, bo Warszawa zasługuje na taką reformę. A PiS z taką lubością uwalił ten program. Nie rozumiem też radnych Lewicy. Nie spodziewałem się takiego zakończenia. Chcieliśmy pomóc najbiedniejszym, ale wy ich rzuciliście na żer - mówił z goryczą.
I oświadczył:- Nie mam w zwyczaju się poddawać. Nie rezygnuję z tego projektu.
I rzeczywiście, gdy napięcie opadło i z sali wyszło kilku radnych PiS, Platforma postanowiła powtórzyć głosowanie. Nie udało się, bo czujni radni z SLD zerwali kworum. - Takich rzeczy się nie robi: trzeba umieć przegrywać z honorem, a nie uciekać się do sztuczek. Platforma pewnie będzie chciała znów do tego wrócić, ale my żadnych podwyżek nie poprzemy - podsumował radny Sebastian Wierzbicki (SLD).

 
 
| Strona główna | Aktualności | Biografia | Galeria | Kontakt | Linki |Prasa o mnie
Code & Desig by WEBMastersTEAM 2007